Ostatnie dwa dni były tak zakręcone i tak wyczerpujące, że nie miałem nawet czasu pomyśleć co się dzieje. I powiem, że to było dobre. Dziś miałem dzień wolny, od nauki, pracy, od wszystkiego. I to dobre nie było. Na dodatek poranne mało przyjemne wydarzenie sprawiło, że jest mi jeszcze gorzej. Znów czuje się jak przegrany, znów czuje się gorszy. Znów myślę o *niej*... co gorsza ostatnio do niej napisałem... Krótkiego smsa, a później maila. Ona odpisała.
Czy to nie był przypadkiem błąd? Im dłużej się nie odzywaliśmy tym byłem spokojniejszy. Wiadomo tęsknota, pustka, ale to by przecież z czasem przeszło... A teraz znów wrócą stare waśnie, te same problemy i te same pretensje. Chociaż... chociaż myślę, że się zmieniłem. Pytanie tylko czy naprawdę się zmieniłem czy tylko chciałem się zmienić a będę nadal taki sam?
Poza tym, uczuć oszukać się nie da... Zmienić mogę swoje myślenie, ale nie uczucia... Co zresztą widać... gdy napiszę jej smsa nerwowo czekam aż odpisze, chociaż wiem że nie odpisze od razu tylko za parę godzin albo dopiero następnego dnia... jednak ja czekam i myślę a raczej chce wierzyć w to, że odpisze za chwilę tak jak kiedyś... kiedy odpisywała na smsy niemal od razu...
To samo jest ze statusami na gg... nerwowo patrzę co chwila jaki ma opis, i zastanawiam się co może oznaczać... Np. teraz: "Pójść na wrzosowisko i zapomnieć wszystko...".
Nie wiem co robić, naprawdę. Myślę, że w sobotę się spotkamy, o ile nie wypadnie *jej* znowu jakieś nadzwyczajne zebranie na uczelni, jakieś kółko naukowe czy bóg wie co jeszcze... a jak się spotkamy to i tak pewnie na chwile, bo tak zawsze było, po jakiejś kłótni czy nie porozumieniu spotykaliśmy się jakby nigdy nic, na chwilę bo ściemniała że nie może teraz na dłużej, a dopiero na drugim spotkaniu rozmawialiśmy i wyjaśnialiśmy. Jak to ważna jest w życiu rozmowa między ludźmi...
środa, 10 stycznia 2007
Ciężki tydzień...
Etykiety:
niepokój,
rozdrażnienie,
rozmyślania,
smutek,
tęsknota,
uczucia,
zdenerwowanie
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
3 komentarze:
Znam to uczucie, kiedy pisze się list czy smsa, którego nie powinno się pisać... Po jakimś czasie wydaje się, że już, już człowiek "wyzdrowiał"... po to tylko, żeby znowu zacząć "chorować"... Obym nigdy więcej nie musiał tego czuć... Chyba zresztą już nawet nie jestem zdolny do takich odczuć - raz to wszystko...
P.S.
Ciekaw jestem jak trafiłeś do mnie na bloga? (głupie pytanie, ale zawsze jestem ciekaw takich rzeczy :) )
Pozdrawiam
Mi cały czas wydaje się, że „zdrowieje”, że jest już lepiej, ale za każdym razem okazuje się, że to jednak siedzi we mnie zbyt głęboko, że nadal jestem zbyt dobry, zbyt miły zbyt oczekujący... ehhh....
Na bloga oczywiście przez Google :) Szukałem instrukcji jak zainstalować słownik do OpenOffice i znalazłem go na Twoim blogu, choć to chyba był jakiś poprzedni adres?
Z tym zdrowieniem to tak już jest. A co ma do tego bycie zbyt miłym itd to nie rozumiem. Z tego chcesz się wyleczyć? Życie pewnie Cię wyleczy samo, nie musisz mu pomagać, ja bym sugerował nawet przeszkadzanie mu w takim leczeniu i pozostanie sobą jak najdłużej! :)
A co do bloga to instrukcje co do OpenOfficea są już od jakiegoś czasu także na tym nowym blogu :) Powoli kopiuję co ciekawsze (według mnie) wpisy ze starego na nowego :)
Prześlij komentarz