Ostatnio zastanawiałem się głęboko czy to ze mną jest coś nie tak, czy to z tym całym światem jest coś nie tak... Zastanawiałem się dlaczego ludzie się zdradzają, okłamują, oszukują. Dlaczego dwoje ludzi którzy kiedyś wyznawali sobie miłość okłamuje się nawzajem. Dlaczego mimo iż są w stałym związku myślą o innych osobach, dlaczego tęsknią za nimi, piszą smsy, spotykają się z nimi... Dlaczego w końcu, zdradzają...
Z tego wszystkiego zacząłem myśleć, że to chyba ja jestem jakiś nie dzisiejszy. Jakbym miał z 50lat a nie 22. Zamiast cieszyć się i szaleć jak moi znajomi ja chce być tylko z tą jedną jedyną. Z nią chce być, z nią chce się bawić, z nią spędzać czas, tylko ją chce darzyć uczuciem. Dlaczego inni tak nie mogą? Dlaczego dziewczyna mówi mi, że jesteśmy razem a innym mówi, że jestem jej kolegą? Dlaczego kobiety potrafią tak kłamać, że wieczorem pisze smsa że jest zmęczona i idzie spać a w rzeczywistości idzie na impreze... gdzie bawi się, poznaje nowych ludzi, poznaje (zapewne fajniejszych ode mnie) facetów, bo w końcu z nie fajniejszym chyba nie całowała by się po 10minutach znajomości... Nie to co bym był wielkim obrońcą moralności itd. Samemu zdarzało mi się całować na pierwszej randce. Ale... właśnie ale. Raz że byłem wtedy singlem a dwa to, że nie całowałem się dziś z jedną jutro z inna a pojutrze z jeszcze jakąś trzecią.
Chyba pisząc nie potrafię oddać tego o co mi chodzi. A chodzi mi w zasadzie tylko o to, czemu nie mogę znaleźć tej jednej jedynej której będę mógł zaufać, która nie będzie mnie okłamywała i za moimi plecami nie będzie flirtowała z całą resztą świata...
Piszę tą notkę chyba już z dwie godziny. Przez ten czas zdążyłem stwierdzić, że idealny świat chyba nie istnieje, i że trzeba będzie się przystosować do życia, do tej dżungli, i będę to musiał zrobić jak najszybciej bo im później tym jest to trudniejsze i większy sprawia ból i cierpienie...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz